sobota, 13 grudnia 2014

Rozdział XXIX - Mecz.

No i jestem z nowym rozdziałem kochani, miłego czytania! <3
_________________________________________________________


     Kiedy tylko Hermiona zobaczyła jej długie, lśniące włosy, nie mogła się już powstrzymać. Wściekłość zupełnie zaślepiła jej umysł, co nie zdarzało się prawie nigdy. To wszystko było przez nią. Szantażowała Dracona, wykorzystała do własnych celów jego uczucia. Korytarz był prawie pusty, a Katy stała oparta o ścianę i ewidentnie na kogoś czekała. Hermiona przyspieszyła kroku, chciała dotrzeć do niej jak najszybciej.
- Witaj, Moller – powiedziała, stając naprzeciw niej.
W kieszeni szaty trzymała kurczowo różdżkę, tak na wszelki wypadek. Nie wiedziała, jak potoczy się ich rozmowa, ale miała nadzieję, że jednak nie pójdzie w tę stronę. Wolała być jednak przygotowana na wszystko. Dziewczyna nie odpowiedziała jej, tylko obrzuciła obojętnym spojrzeniem.
- Wiem o wszystkim. Nie chcę, być nieuprzejma, ale ja i Dracon nie życzymy sobie ciebie w naszym życiu – powiedziała przepełnionym jadem głosem.
Katy spojrzała na nią oczami pełnymi zdziwienia.
- Jak... Jak to możliwe? Przecież składał przysięgę...
Jej domysły się sprawdziły. Złożył przysięgę, która gwarantowała jej bezpieczeństwo. Przełknęła głośno ślinę.
- Nie wszystko przewidziałaś – powiedziała cicho.
Nagle wyraz twarzy Katy zmienił się diametralnie. Znów była zimna i wyniosła. Spojrzała na Hermionę z powątpiewaniem.
- Jakie to ma znaczenie? Jak sądzisz, szlamo, ile będzie trwała wasza bajka? Ile czasu zajmie mu zabawienie się z tobą i dołączenie twojej bielizny do swoich trofeów? Czy naprawdę uważasz go za typ faceta, który się przywiązuje i lubi zobowiązania? Nawet nie wyobrażasz sobie, ile razy z nim spałam. I wiesz co? Było mu bardzo dobrze, bo zawsze wracał po więcej. A ty, co masz mu do zaoferowania? Ile rozkoszy będziesz w stanie mu dać? Prędzej czy później znów przyleci do mnie, bo będzie brakowało mu normalnej dziewczyny.
W Hermionie wszystko się gotowało, kiedy słuchała tych słów. Patrzyła na idealną twarz dziewczyny, która stała przed nią i straciła nad sobą panowanie. Słuchanie o innych partnerkach Dracona w tym kontekście było dla niej po prostu bolesne. Puściła trzymaną w kieszeni różdżkę i rzuciła się na Ślizgonkę.
- Zamknij się w końcu – krzyknęła i uderzyła dziewczynę otwartą dłonią w twarz.
Huk, który rozległ się na korytarzu, zwrócił uwagę stojących nieopodal uczniów. Przyglądali się teraz z zaciekawieniem rozgrywającej się scenie. Wokół kłócących się dziewczyn zaczęła zbierać się grupa gapiów. Gryfonka przez chwilę była zszokowana swoim czynem, ale nie miała na to czasu. Katy wyciągnęła różdżkę i Hermiona zrobiła to samo.
- Expelliarmus – krzyknęła blondynka, ale Gryfonka w odpowiednim momencie wyczarowała tarczę.
Stały naprzeciw siebie, mierząc się wzrokiem. Hermiona z satysfakcją patrzyła na czerwony ślad, który zostawiła po sobie na policzku Ślizgonki. Nie zamierzała atakować pierwsza, czekała na ruch swojej przeciwniczki.
- Dawaj, atakuj, skoro jesteś tak głupia – zaśmiała się Gryfonka.
Katy była wyraźnie doprowadzona do granic wściekłości. Nie była już taka piękna, cała czerwona i potargana. Nagle z tłumu wyszli Harry, Ron i Zabini. Wybraniec stanął między dziewczynami i uniósł ręce.
- Spokojnie – mruknął ostrożnie.
Blaise podszedł do Katy, złapał ją w pasie i siłą zaczął ciągnąć w stronę lochów.
- Jeszcze się policzymy, szlamo – krzyknęła na odchodne.
- Chcę zobaczyć, jak się starasz – odwrzasnęła Hermiona, cała czerwona z wściekłości.

      Doprowadzał ją do szału każdą częścią siebie. Każdym spojrzeniem i mimiką twarzy. Jak człowiek może być aż tak irytujący?
- No co, kochanie, nie będziesz mi kibicować? - usłyszała jego rozbawiony głos, co zdenerwowało ją jeszcze bardziej.
- Zapomnij – mruknęła.
Od co najmniej pół godziny sprzeczali się o zbliżający się nieuchronnie mecz między Gryffindorem a Slytherinem. Draco najwidoczniej uwielbiał drażnić ją w ten sposób, bo robił to przy praktycznie każdym spotkaniu.
- I tak was rozgromimy – wzruszył ramionami.
- No to jeszcze się zdziwisz – warknęła.
- Dobra, koniec, nie bulwersuj się tak – zaśmiał się i pociągnął ją na swoje kolana.
Zachichotała i wtuliła się w jego ramię. Trzy tygodnie czystego szczęścia. W końcu mogli się sobą nacieszyć, bez kłótni i przykrości. Na szczęście nikt nie zauważył ich, gdy Hermiona rzuciła u się na szyję. Wszyscy byli wtedy w Wielkiej Sali. Mieli prawdziwe szczęście, bo żadnemu z nich nie było na rękę ujawnianie się w tej chwili. Jak zareagowaliby na to Harry i Ron? A gdyby wiadomość dotarła do rodziców Dracona? Chociaż chcieli żyć normalnie, to nie mieli ku temu możliwości. Przyciągnął ją do siebie i pocałował delikatnie.
- No już, nie obrażaj się – zamruczał do jej ucha.
Zrobiła urażoną minę i wbiła wzrok w ścianę, teraz czekała na jego ruch. Robiła już tak niezliczoną ilość razy, zawsze grając na jego uczuciach w ten sam sposób. Z pewnością już dawno przejrzał jej strategię, ale nie dawał niczego po sobie poznać. Z każdym dniem zależało mu coraz bardziej, ale nadal nie mógł się zdobyć, aby wyznać jej swoje uczucia. Chociaż wszystko zaplanował bardzo dokładnie. Wraz z Zabinim i młodą Weasley. Gryfonka miała wykraść dla niech jedzenie z kuchni i trzymać Hermionę daleko od jego dormitorium, aż wszystkiego nie przygotuje. Cieszył się na to jak mały chłopiec. Nigdy wcześniej nie kochał, a skoro to już się stało, to chce, żeby wszystko było idealnie. Dokładnie z planem i po jego myśli. Teraz jednak ważniejszy był dla niego dzisiejszy mecz. Szczególnie, że na wygranej zależało mu podwójnie. Oprócz oczywistego powodu chciał jeszcze utrzeć nosa tej upartej Gryfonce, która nadal udawała śmiertelnie na niego obrażoną. Robił to specjalnie przy każdej okazji, bo uwielbiał patrzeć kiedy się irytuje, a jeszcze bardziej, kiedy robiła się wściekła. Wtedy była prawdziwą lwicą, którą uwielbiał. Pocałował ją w czubek nosa, żeby przestała się już na niego gniewać. Podziałało, uśmiechnęła się delikatnie. Przybliżył się do niej, aby pocałować ją w usta, ale wtedy ktoś im przeszkodził. Blaise wpadł szybko do jego dormitorium, oczywiście nie pukając.
- Nie chcę przeszkadzać, ale niedługo zaczyna się mecz. Lepiej się rusz Draco, bo musimy dzisiaj zmiażdżyć Gryfonów. Bez urazy, Granger – puścił do niej oczko.
Dziewczyna w odpowiedzi przewróciła tylko oczami i westchnęła.
- Zrozumiałam aluzję, już sobie idę – wstała, pocałowała blondyna w czoło, a wychodząc przybiła Zabiniemu piątkę.

      Siedziała już na trybunach i czekała na wejście zawodników. Był środek czerwca, nie mogła pozwolić sobie na szalik z barwami Gryffindoru, więc obie z Ginny zdecydowały się tylko na krawaty i kapelusze w tych kolorach. Młoda panna Weasley od dawna była już pewna, co czuje do czarnoskórego Ślizgona, ale jakoś nie spieszyło jej się do związku z nim. Co powiedziałaby rodzinie, a w szczególności braciom? Udawali więc, że są tylko przyjaciółmi, ale odkąd nocowała u niego po zniknięciu Hermiony i Rona, coś się zmieniło. Teraz oszukiwała już sama siebie, że Blaise jest dla niej nikim. Wypatrywała uporczywie, aż chłopak wejdzie w końcu na boisko. Bardzo podobał jej się w zielonym sportowym stroju, jakiś taki jeszcze dostojniejszy i bardziej męski. Właśnie to pociągało ją najbardziej, że umiał poskromić jej temperament i czuła się przy nim jak mała dziewczynka. Wreszcie wyszli, wypatrywała go niecierpliwie. Skupiła na nim swój wzrok, chociaż i tak miała nadzieję, że Slytherin przegra ten mecz. Nie zniosłaby jego docinek, gdyby było inaczej. Ach, jak ona żałowała, że nie może zagrać razem z nimi i przyczynić się do klęski Zabiniego. Kontuzja ramienia po ostatnim treningu nie była poważna, ale dyskwalifikowała ją w dzisiejszym meczu. Pozostawało jej tylko kibicować Gryfonom całym sercem, które w dużej mierze należało do Ślizgona. Wreszcie rozległ się gwizdek i wystartowali. Przez cały czas śledziła Ślizgona wzrokiem. Latał na swojej Błyskawicy z zaskakującą szybkością, aż momentami bolały ją oczy.
- Trzymaj kciuki, Ginny, musimy wygrać. Nie możemy dać im tej satysfakcji – usłyszała głos siedzącej obok Hermiony.
- Nie martw się, nie mają szans – posłała przyjaciółce mściwy uśmiech.
Znów odnalazła wzrokiem chłopaka i śledziła każdy jego ruch. Skupiając na nim całą swoją uwagę była zaskoczona, gdy usłyszała obok siebie ogłuszający ryk. To Gryffindor zdobył 10 punktów. Zganiła się w myślach, powinna śledzić przebieg gry, nie obserwować Ślizgona. Starała się uważnie obserwować ruch Kafla między zawodnikami i wstrzymała oddech, kiedy przejął go Blaise. Ruszył wprost na bramkę, Ron próbował obronić prawą obręcz, ale Ślizgon był szybszy. Gryfoni wstrzymali oddech, gdy Slytherin zremisował. Uradowany Zabini zaczął krążyć wokół boiska wymachując rękami w akcie celebracji gola. Ginny po raz kolejny stwierdziła, iż uśmiech chłopaka jest rozbrajający. Wtem Blaise zrobił coś kompletnie nieoczekiwanego, ruszył w stronę trybun okupowanych przez Gryfonów i zawisł na miotle metr przed Ginny. Nie spotkało się to z wielkim entuzjazmem Gryfonów, którzy zaczęli rzucać w niego różnimy przedmiotami i wygwizdywać. Uchylił się przed lecącą w jego stronę ryczącą maskotką w kształcie lwa. Nie zwracając uwagi na krzyki Gryfonów, zbliżył się jeszcze trochę do Ginny. Poczuła, że robi jej się gorąco. Włożył rękę pod wierzchnią warstwę sportowego stroju i wyjął włożoną tam wcześniej różę. Musiała być zaczarowana, ponieważ mimo sposobu jej przechowywania, jej wygląd był nienaruszony. Sprawnym ruchem podał kwiat Ginny, puścił do niej oko i szybko się oddalił. Miała wrażenie, że zaraz zapadnie się pod ziemię, uwaga wszystkich zgromadzonych osób była skupiona tylko na niej. Poczuła, że Hermiona ściska jej dłoń i usłyszała jej śmiech zaraz koło swojego ucha. Rozległy się brawa ze strony Krukonów i Puchonów, a z części trybun należących do pozostałych dwóch domów dobiegały tylko gwizdy i buczenie. Ginny spojrzała na swojego brata i dostrzegła, że jego twarz jest cała czerwona z wściekłości. Dalsza część meczu była na tyle absorbująca, że wszyscy zapomnieli o wcześniejszym wydarzeniu. Tylko ruda Gryfonka wciąż wpatrywała się w kwiat z wypiekami na twarzy. Efektywność Rona jako obrońcy znacznie zmalała, bo zamiast skupiać się na meczu, wpatrywał się wściekle to w Ginny, to w Blaise'a. Mecz był długi i kiedy Harry złapał w końcu znicz, nie przesądziło to o wygranej Gryfonów. Przegrali 10 punktami, co tylko pogorszyło nastrój uczniów Gryffindoru. Kiedy uczestnicy zeszli z mioteł, jeszcze bardziej rozwścieczony Ron podszedł do Jimmy'ego Peakesa i zabrał mu pałkę. Nim ktokolwiek zdążył się zorientować, ruszył w stronę Zabiniego, który w najlepsze rozmawiał z Draconem.
- Trzymaj łapy z dala od mojej siostry – ryknął i zamachnął się.
Ślizgon odwrócił się i dostał ciężkim przedmiotem prosto w twarz. Chłopak upadł ciężko na ziemię, tracąc przytomność. Ginny krzyknęła i zacisnęła dłoń na ręce Hermiony. Obecni na trybunach uczniowie wstrzymali oddech, pojedyncze dziewczyny zapiszczały. Kiedy tylko Draco zorientował się, co zrobił Ron, natychmiast rzucił się na niego i uderzył go w twarz. Reszta obu drużyn krzycząc rzuciła się sobie do gardeł. Nagle rozległ się wystrzał i wszyscy umilkli i stanęli w bezruchu. Na boisku wszedł Dumbledore, a za nim kilku nauczycieli. Snape machnięciem różdżki sprawił, że ciało Ślizgona zawisło metr nad ziemią. Ruszył wraz z nim w stronę zamku. Ginny nie widziała, co działo się dalej na boisku, bo pognała za Blaisem do skrzydła szpitalnego. Wpadła tam chwilę po tym, gdy ułożyli chłopaka na łóżku.
- Proszę stąd wyjść – usłyszała karcący głos pani Pomfrey.
Zignorowała ją i usiadła koło nieprzytomnego chłopaka. Chwilę później wbiegła tam reszta drużyny Slytherinu wraz z Hermioną. Malfoy wycierał krew wypływającą z nosa, a inny gracz przykładał dłoń do opuchniętej szczęki.
- Co z nim? - krzyknął ktoś z tłumu w stronę pielęgniarki.
- Najprawdopodobniej ma złamaną szczękę, ale na razie nie mogę powiedzieć nic więcej. Proszę was wszystkich, o opuszczenie tego miejsca.
Po chwili wszyscy spełnili jej polecenie. Ślizgoni ruszyli w stronę lochów, ale Ginny wolała zostać i czekać na więcej informacji.
- Co z Ronem? - zapytała jeszcze Hermionę, gdy ta już odchodziła.
- Nie wiem, Dumbledore wezwał go na rozmowę.

      Gryfonka czekała ponad godzinę. Kiedy przyszła dowiedzieć się o stan chłopaka, pielęgniarka pozwoliła jej zostać przy jego łóżku. Siedziała więc w ciszy, trzymając go z rękę i wpatrując się w jego opuchniętą twarz, wyczekując najmniejszego ruchu. Po kilkunastu minutach poczuła, że chłopak ścisnął jej dłoń. Spojrzała szybko na jego twarz. Zamrugał kilka razy powiekami.
- Ginny? - jego głos był obcy, mówił z trudem.
Kiedy otworzył usta, spostrzegła, że brakuje mu zęba. Jaka wściekła była wtedy na Rona za to, co mu zrobił. Jak mógł być tak brutalny i lekkomyślny...
- Jestem tu – odpowiedziała chłopakowi cicho.
Nie chciała go męczyć, nie powinien się teraz nadwyrężać. Pocałowała go delikatnie w usta.
- Śpij – powiedziała łagodnie.

      To właśnie był ten dzień. Wszystko miał idealnie zaplanowane i przygotowane. Blaise, który doszedł już do siebie, pomógł mu wszystko obmyślić i urządzić. Wczoraj zakończył swój szlaban, który odbywał wraz z Ronem i miał w końcu wolny wieczór. To jest ta noc, kiedy powie jej wszystko. Jeszcze tylko ta ostatnia lekcja, tylko te kilka minut eliksirów. Wreszcie zabrzmiał dzwonek i chłopak spakował się w pośpiechu.
- Nie tak szybko, panie Malfoy – usłyszał głos Snape'a.
Serce mu przystanęło. Nie, tylko nie dziś... Niech dadzą mu jeszcze kilka dni. Chociaż kilka dni szczęścia.
- Tak? - odwrócił się w stronę profesora.
- Dziś wieczorem masz się stawić u mnie. Spakowany, nie wracasz już do Hogwartu...

27 komentarzy:

  1. O Merlinie, nie ;_;
    Nie, nie, nie ;-;
    Ale smutno .-. Powie jej to jeszcze, prawda?
    Twrertyghwertyutyhujk.
    Tyle emocji, nie wiem co napisać .-.
    Dodaj kolejny rozdział szybko, błagaam ♥

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hahahaa, dziękuję! <3
      A rozdział 17 grudnia xD

      Usuń
  2. Ty sadystko ty! Nie, nie, nie! Nie zgadzam się. Niech Snape odpierdzieli się od Draco :C Boże kochana muszę przestać czytać twoje rozdziały bo najnormalniej w świecie dostanę przedświątecznego zawału! Rozdział idealny, mam nadzieję, że wszystko pójdzie zgodnie z planem naszego blodnaska <3
    Pozdrawiam Lora
    PS. Nie..... jeszcze tylko trzy rozdziały :'(
    PS2.Mogłabym dostać od cb kontakt? :')

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję! :3 Lubię komplikować, no co poradzę? :C
      Co do kontaktu:
      Mail: alicem1357@gmail.com
      GG: 51960399
      Pozdrawiam! <3

      Usuń
  3. Genialne !
    U mnie nowy rozdział !
    Layla

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzisiaj padam już na twarz, przeczytam jutro! :C

      Usuń
  4. Nie... nie... nie!! Nie tak miało być! Miało być tak pięknie! Tak słodko! Tak uroczo! No niee... ale w sumie, to tak jest fajniej, a poza tym historia będzie dłuższa... :3
    Świetny, świetny, świetny rozdział! Ja jednocześnie chcę więcej i nie chcę, bo wiem, że zaraz koniec... :( Takie to przykre...
    Nie lubię Rona, za to co zrobił :/ Jak on mógł...??
    Jeeeejku... jestem tak rozemocjowana... echhh :D
    No nic, czekam na więcej i trzymaj się!
    Pozdrawiam,
    Nikita :*

    PS: Jak poszły egzaminy? ;D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję! <3
      Miło, że pytasz o egzaminy :) Teoria powyżej oczekiwań, ale praktyka nędznie, haha :D

      Usuń
  5. Znowu zapowiadało się pięknie, a Ty na odchodne rzucasz te kilka słów, które niszczą wszystko i wpłacają niepokój w moje serce. Boje się, że historia znów się powtórzy i wszystko skończy się, źle i nie będzie happy endu. Dobra spokój. Wdech. Wydech i aby do 17 :*
    Vanillia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeszcze trochę rozdziałów zostało, wszystko może się zmienić, haha :D

      Usuń
  6. Jest moje Blinny, jest słodkie Dramione. .. czego chcieć więcej?
    Masz bardzo fajny styl pisania, prosty, nie skomplikowany. Plus za to ,że nie nudzisz długimi opisami.: )
    Ślizgoni wygrali. *o* ale jakby co, to przecież Harry złapał znicz, nie Malfoy. :D Urocza ta akcja z Zabinim.
    Czekam na kolejny rozdział: D
    I zapraszam do mnie. :D
    dramione-elanor.blogspot.com
    ~~Elanor

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję! <3 Jak w końcu będzie wolne, to zajrzę na pewno :)

      Usuń
  7. :O JAK TO NIE WRACA? Nie zgadzam się. Miał jej wyznać miłość. N i e z g a d z a m s i ę. ;D No dobra akceptuję, ale Hermiona ma pójść za nim ;p W każdym razie jak zwykle wciągające ;) I Ron jak zawsze jest szurnięty ;p
    Czekam na następny rozdział ;)
    Pozdrawiam,
    Dimi
    halfofdim.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję! <33 Nadrobię u Ciebie, jak będę miała wolne! :3

      Usuń
  8. Ale co? Jak? Eeee?
    To znaczy, że nie będzie wyznań? Ani miłości for ever? Ani Dracona i Miony jako w pełni zakochanych oficjalnie dla niektórych? I... i...
    Jak mogłaś?! Przecież to jest...! Merlinie, ale dlaczego :'( Dlaczego?
    Błagam, powiedz, że Malfoy zrobi to zanim pojedzie. Że Hermiona się dowie. Że będzie big love story. Proszę, powiedz, że tak będzie :'(
    To jest mniej więcej na tyle...
    Pozdrawiam
    Laxus

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ojej, no... Aż nie wiem co odpisać :C Jeszcze kilka rozdziałów zostało :3

      Usuń
    2. To brzmi jak zaprzeczenie - "Nie, nie będzię szczęśliwego zakończenia"
      Jestem mega ciekawa. No i jako jedna z niewielu (tak mi się wydaje) mam słabość do smutnych zakończeń <3
      Weny!
      Laxus

      Usuń
    3. Nieeeee no, hhahaha, proszę mi tu nie snuć domysłów! :D A ja za to nie lubię smutnych zakończeń xD

      Usuń
  9. Twój blog przeczytałam w dwa dni jest świetnie napisany.W moim rankingu ulubionych autorek blogów o Dramione zajmujesz 2 miejsce Opowiadanie cudowne trzymające w napięciu już nie mogę się doczekać dalszego ciągu oby wena dopisała.drogie blogerki inspirujecie mnie może sama coś napiszę w tej tematyce?Pozdrawiam Maja

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ojej *.* Jakie to miłe!
      Pisz, pisz, to świetna zabawa! :3

      Usuń
  10. o nie, co się dzieje? malfoy musi wrócić

    OdpowiedzUsuń
  11. Mam nadzieję, że wstawią Blaise'owi zęba z powrotem. :) Coś czuje, że zbliża się punkt kulminacyjny, jest już czerwiec.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wstawią na pewno xD Szybko jakoś mi ten czerwiec przyszedł.

      Usuń
  12. Że cooo ?!?!? Przeczytałam dzisiaj całą resztę od 5 rozdziału bodajże, jest genialna, po prostu genialnaa. Już nie mogę się doczekać kolejnego rozdziału. Życzę dużo weny i czasu do pisania ff :)
    Serdecznie pozdrawiam,
    Tsuki <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję! <3 Teraz jest wolne, to na brak czasu narzekać nie będę :3

      Usuń
  13. O cholercia. Żyję oczywiście ostatnim zdaniem, które trafiło we mnie jak piorun.

    OdpowiedzUsuń