środa, 23 lipca 2014

Rozdział IV - Szwecja.

Rozdział dodaję tak szybko, ponieważ niedługo wyjeżdżam, a teraz mam mało czasu wolnego, może uda mi się wstawić jeszcze jeden rozdział przed dwutygodniową przerwą. Dziękuję za wszystkie miłe komentarze pod ostatnią notką, jesteście kochani!
_________________________________________________________________
Wyborów dokonuje się w kilka sekund, a ich skutków doświadcza się przez resztę życia.

      Gryfonka jeszcze raz przejrzała zawartość swojego kufra. Sprawdziła czy na pewno spakowała wszystkie najcieplejsze swetry, czapkę, szalik i rękawiczki. Jej sukienka na bal, który miał się odbyć pod koniec konkursu, też leżała bezpieczna na dnie. Odkąd zapełniła kufer, przeszukiwała jego zawartość, w celu sprawdzenia czy niczego nie zapomniała, już trzy razy. Lubiła mieć pewność, że wszystko jest pod jej kontrolą, a do tego była zdenerwowana wyjazdem i musiała zająć czymś myśli i ręce. Prawie podskoczyła, kiedy przypomniała sobie, że nie włożyła ostatniej, leżącej na jej łóżku, pary ciepłych, wełnianych skarpetek. Nagle do jej dormitorium jak burza wpadła Ginny Weasley.
- Spakowałaś się już? Ja chyba tak, ale nie wiem, czy czegoś nie zapomniałam! Ach... Denerwuję się, mogę zobaczyć co zabrałaś? Może mi się przypomni czego nie wzięłam ja... - mówiła jak najęta.
- Jasne, nie krępuj się.
Ruda dziewczyna zaczęła przeglądać zawartość kufra swojej przyjaciółki.
- Same spodnie i swetry? A coś ładnego? Na wypadek ewentualnej randki? - zapytała i uśmiechnęła się do Hermiony łobuzersko.
- Ginny, proszę przestań, widziałaś z kim jedziemy? Z kim niby miałabym iść na tę randkę? - spojrzała na przyjaciółkę z powątpiewaniem.
- Justin cały czas na ciebie patrzy - rudowłosa puściła jej oczko. - Naprawdę nie chcesz spakować czegoś bardziej wyszukanego niż sweter?
Hermiona nie wytrzymała i zachichotała. Ginny bez pytanie podeszła do jej szafy i zaczęła przetrząsać jej zawartość. Po dłuższej chwili wyciągnęła z niej krótką, rozkloszowaną, wełnianą spódniczkę w czerwoną szkocką kratę i położyła na spakowanym kufrze. Popatrzyła na Hermionę nieznoszącym odmowy, zaborczym wzrokiem. Zrezygnowana brązowowłosa dziewczyna wyciągnęła jeszcze z szafy grube, czarne rajstopy i czarny top.
- Od razu lepiej – uśmiechnęła się ruda – Wyjazd zapowiada się świetnie! W sumie to jedziemy w miłym towarzystwie, tylko ten Slytherin...
- Czego innego można było się spodziewać? Od razu było wiadomo, że Malfoy i Zabini pojadą. Są równi i równiejsi.
Ginny skrzywiła się z niesmakiem i wyszła, zostawiając Hermionę samą ze swoimi myślami. Cieszyła się na ten wyjazd, ale trochę bała się, że obecność Ślizgonów go popsuje, szczególnie jednego z nich... Był zły do szpiku kości. Nie miała ochoty przez cały konkurs wysłuchiwać jego wyzwisk i kpin, rozpraszających jej uwagę. Będzie musiała być bardzo skupiona. Westchnęła ciężko, najwidoczniej nie miała najmniejszego wyboru. Zdecydowała, że pod żadnym pozorem nie pozwoli mu zepsuć tego wyjazdu, jest zbyt ważny, jeśli zdobędzie wysokie miejsce w rankingu, będzie to zapisane w jej podaniu o pracę na każdym magicznym stanowisku oraz zapewni 100% na każdym egzaminie w tym roku.

      Miała jeszcze piętnaście minut do zejścia na dziedziniec. Rozglądała się nerwowo po pokoju w obawie, że zapomniała czegoś ważnego. Kiedy upewniła się, że wszystko leży już bezpiecznie w jej kufrze, zaczęła uparcie wpatrywać się w zegarek, jakby od tego czas miał zacząć płynąć szybciej.
Osiem minut.... Pięć minut... Trzy minuty... Minuta... Dziewczyna zerwała się z miejsca, zabrała podręczną torbę z najpotrzebniejszymi rzeczami i wyszła. W pokoju wspólnym czekali na nią Harry i Ron. Byli trochę zaspani, musieli wstać wcześniej niż zwykle, aby móc pożegnać swoją przyjaciółkę. Uśmiechnęła się promiennie i przytuliła ich najmocniej jak potrafiła.
- Uważaj na siebie i nie pakuj się w żadne kłopoty, chociaż przez ten miesiąc – powiedziała do Harrego i pocałowała go w policzek na pożegnanie.
- A ty jakoś będziesz musiał sobie radzić z pracami domowymi sam – pocałowała też Rona, a uszy przyjaciela zrobiły się czerwone jak jego piżama.
Czarnowłosy chłopak odchrząknął.
- Pomyśleliśmy, że może ci się to przydać podczas konkursu, to peleryna-niewidka – wyciągnął w jej stronę rękę, w której trzymał mały pakunek.
- Nie będę oszukiwać! - odpowiedziała stanowczym tonem i jeszcze raz ich przytuliła.
- To może ci pomóc, po prostu ją weź, nie musisz przecież używać jej podczas konkursu.
Niechętnie przyjęła podarunek. Wiedziała, że będzie bardzo tęsknić, ale nie chciała teraz o tym myśleć. Wyszła szybko z pokoju i zbiegła po schodach w obawie, że będą na nią czekać. Przed szkołą zebrali się już wszyscy, oprócz wiecznie spóźniającej się Ginny. Chwilę to trwało zanim otworzyły się drzwi i wyszła ruda, zdyszana dziewczyna. Najwidoczniej biegła przez cały zamek. Była potargana, a oczy miała opuchnięte i podkrążone, musiała wstać dosłownie przed chwilą.
- Przepraszam, zaspałam – wydyszała.
- Już miałem nadzieję, że odjedziemy bez ciebie... To jednak nie jest mój szczęśliwy dzień - Draco Malfoy patrzył drwiąco w jej stronę, a dziewczyna zarumieniła się tylko zawstydzona swoim spóźnieniem i podeszła do przyjaciółki.
- W końcu wszyscy są – zimne oczy Snape'a lustrowały zebranych uczniów.
Na ich nieszczęście okazało się, że to właśnie on będzie ich opiekunem. Przyczyną tego była przyjaźń łącząca go z dyrektorem szkoły do której już za chwilę mieli się udać. Ku uciesze wszystkich uczniów, którzy zostali w zamku, przez te dwa tygodnie został przyjęty ktoś na zastępstwo, aby lekcje Eliksirów odbywały się bez zmian. Hermiona prawie im zazdrościła.
- Podróżujemy przy pomocy świstoklika – Snape wskazał na lampkę nocną leżącą u jego stóp. – Ustawcie się wokół niego i czekajcie na mój sygnał, tylko spokojnie i w ciszy. Wasze kufry są właśnie przetransportowywane na miejsce docelowe i powinny już na nas czekać. Wszyscy już gotowi? Wyśmienicie, dotknijcie świstoklika za trzy... dwa... jeden... teraz!
Hermiona wyciągnęła rękę i poczuła zimną, metalową nóżkę lampki. Świat zawirował, zrobiło jej się niedobrze. Chwilę później wszyscy leżeli na ziemi w dziwnych pozycjach. Ginny na przykład została przygnieciona przez Justina Finch-Fletchleya, a brązowowłosa Gryfonka czuła, że częściowo na kimś leży, usłyszała pod sobą głos Michaela Cornera.
- Hermiono, nie chciałbym być nieuprzejmy, ale wbijasz mi łokieć w żebra...
- Przepraszam – jęknęła i niezgrabnie próbowała się podnieść.
Draco Malfoy wylądował dość sprawnie na tle innych uczniów. Stał teraz i patrzyła na całą scenę wywracając oczami.
- Żałosne – mruknął.
Snape, który po podróż zakończył miękko na własnych nogach, patrzył na zbierających się z ziemi uczniów z mieszaniną irytacji i drwiny.
- Skoro wszyscy już się pozbierali, to za mną! - warknął.
Hermiona dopiero teraz spostrzegła, że znajdują się w odległości około kilometra od wielkiego, pięknego zamku z dużą ilością wież. Kiedy weszli na wzgórze, zobaczyła go w całej okazałości. Był trochę mniejszy od Hogwartu, ale wokół niego znajdowało się wiele otwartej przestrzeni. Z tego co wyczytała o tej szkole Hermiona, dowiedziała się, że są już za północnym kołem podbiegunowym, w jednym w najdalszych części kraju. Im bliżej zamku byli, tym piękniejszy się wydawał. W końcu weszli do środka.
- Severusie! - usłyszeli przyjazny głos – Witam cię w moim kraju!
Zbliżył się do nich mężczyzna, który trochę przypominał niedźwiedzia. Miał rozczochraną, gęstą, siwą brodę i długie włosy. Ubrany był w białe futro, spod którego wystawała szata czarodzieja. Mówił z wyraźnym akcentem, ale Hermiona nie miała problemu ze zrozumieniem go.
- Brage, dziękujemy za zaproszenie – głos Snape'a nie miał w sobie typowego dla niego lodu, ale nadal był opanowany.
- Var pokaże wam wasze pokoje, na pewno chcecie się już dowiedzieć, gdzie będziecie mieszkać! - uśmiechnął się ciepło.
Kobieta o której mówił, okazała się przysadzistą czarownicą o krótkich blond włosach i łagodnym spojrzeniu. Cała grupa ruszyła z nią podekscytowana. Schody w szkole były potężne, marmurowe, rzeźbione w piękne wzory. Cały zamek był masywny i sprawiał wrażenie jakby nic nie mogło go zburzyć. Pokonując niezliczoną liczbę schodów wreszcie dotarli do jednej z wież i ich oczom ukazał się rząd drzwi, które najprawdopodobniej prowadziły do ich pokoi.
- Malfoy i Zabini, zajmujecie pierwszy pokój po lewej, Finch-Fletchley i Corner pokój obok. Granger, Weasley, wasz pokój to ten pierwszy po mojej prawej. I na koniec Patil i Abbott zajmują ostatni wolny pokój. Wasze kufry już tam na was czekają, macie na razie czas wolny – powiedział Snape głosem zimnym, przywodzącym na myśl temperaturę panującą poza zamkiem i odszedł.
Gryfonki podekscytowane weszły do swojego pokoju. Nie był bardzo duży, ale za to niezwykle przytulny. Ginny zapiszczała widząc go, Hermionie serce też zabiło mocniej. W jednej ze ścian był mały kominek, a przed nim leżała owcza skóra, na której można było leżeć i wygrzewać się przy ciepłych płomieniach. Przy ścianie równoległej do tej z kominkiem stały dwa jednoosobowe łóżka. Zasłane i przykryte ciepłymi i wyjątkowo miękkimi w dotyku kocami. Koło każdego posłania stała ładnie rzeźbiona, drewniana szafeczka. W pokoju była też jedna, duża szafa na ubrania i półka z kilkoma książkami. Pod dużym oknem, wychodzącym na błonia, stało małe biurko. W pokoju znajdowały się też drzwi do skromnej toalety, oprócz podstawowego wyposażenia było tam też lustro sięgające praktycznie od podłogi do sufitu. Pokój był po prostu piękny, żadne inne określenie nie przychodziło w tym momencie Hermionie do głowy. Ginny natychmiast rzuciła się na miękkie łóżko i przeciągnęła leniwie. Nagle drzwi się otworzyły i do ich pokoju jak burza wpadła Padma Patil.
- Widzę, że wasz pokój też taki jest – jej głos zdradzał ekscytację – Snape kazał wszystkim przekazać, że macie się wypakować i za trzy godziny zejść do jadalni! Wiecie, że Ślizgoni mają pokój z tarasem? - zapytała jeszcze i wyszła.
- No tak, specjalne względy – ruda dziewczyna uśmiechnęła się krzywo.

      Draco leżał rozciągnięty na swoim łóżku. Przymknął powieki i rozkoszował się błogą ciszą. Zabini jak zwykle gdzieś polazł.
Niech idzie do diabła... - pomyślał blondyn. Cieszył się z tej możliwości spędzenia czasu samotnie, w spokoju. Wypakował się i teraz próbował zasnąć choć na chwilę, żeby zrekompensować sobie pobudkę o tak wczesnej porze. To było teraz jedyne czego potrzebował, ciepłe łóżko. Chociaż nie pogardziłby, gdyby leżał w nim z jakąś dziewczyną. Drzwi do pokoju otworzyły się gwałtownie uderzając o ścianę i zamknęły z hukiem. Blondyn nie otworzył oczu, ale nie musiał, znał tylko jedną osobę, która w tak brutalny sposób obchodziła się z nimi obchodziła.
- Cholera jasna, czy ty otwierasz te drzwi kopniakiem? Naucz się w końcu funkcjonować w ciszy, Zabini! - warknął.
- Po co? Mi to nie przeszkadza, ani trochę, a ty się lepiej rusz, musimy zejść na to oficjalne rozpoczęcie konkursu. Poznamy innych zawodników i inne takie.
Draco nie odpowiedział. To było tyle w temacie snu, niechętnie zwlókł się z łóżka, założył szatę i leniwie ruszył w stronę drzwi.

      Dziewczyny weszły w pośpiechu do jadalni. Tutaj były tylko trzy wielkie stoły i wyglądało na to, że każdy siadał wedle upodobania, a nie ścisłej przynależności, do któregoś z domów, których nawiasem mówiąc też tutaj nie było. Snape poprowadził ich przez całą salę, wskazał na czwartą, mniejszą ławę, po części zapełniony, a sam wszedł na podwyższenie i usiadł z resztą grona pedagogicznego. Hermiona wcisnęła się między Ginny, a jakąś bladą dziewczynę. Po chwili dyrektor, którego spotkali zaraz po przyjeździe, wstał, a cała sala natychmiast ucichła.
- Chciałbym bardzo serdecznie powitać naszych gości z Hogwartu, Durmstrangu i Beauxbatons, – wskazał w ich stronę – za dwa dni zaczyna się Konkurs Umiejętności Magicznych. W pierwszej fazie nasi uczestnicy zmierzą się z częścią pisemną, po której zostanie ich już tylko szesnaścioro! Oceniani będą w kategoriach swojej szkoły i płci, oznacza to, że z każdego kraju do kolejnego etapu przejdą po dwie uczennice i dwóch uczniów. Teoria składa się z dwóch etapów. Pierwszy z nich to kolejno Eliksiry i Zaklęcia, po ich napisaniu pożegnamy się z dwoma uczestnikami z każdej ze szkół. Bal organizowany z okazji konkursu odbędzie się tuż przed finałem. Z mojej strony to wszystko!
Na półmiskach przed nimi pojawiła się masa jedzenia, Hermiona nałożyła sobie na talerz trochę kurczaka i rozejrzała się po innych osobach siedzących przy jej stole. Wyraźnie rozpoznawała Szwedki, wszystkie miały blond, prawie białe włosy i jasne oczy. Były też bliźniaczki mówiące z francuskim akcentem, które na pewno miały w sobie coś z wili. Dwóch czarnowłosych chłopaków rozmawiało po Bułgarsku. Hermiona w głowie już układała sobie plan dotyczący tego, jaki materiał będzie musiała przypomnieć sobie do rozpoczęcie rywalizacji. Było go zdecydowanie zbyt dużo.

6 komentarzy:

  1. Ooo fajnie że dodałaś nowy rozdział przed wyjazdem i mam nadzieję, że pojawi się jeszcze jeden .
    No to tak tutaj na razie się wiele nie dzieje. Taki rozdział rozpoznawczy, ale mimo to ciekawy.
    Sa na miejscu. Mają wspaniałe pokoje ( oczywiście Ślizgoni ) najelpszy :)
    Snape opiekunem? Nie zazdroszczę... Przynajmniej Gryfonom. Wiemy mniej więcej jak będzie przebiegał konkurs. Wydaje mi się, że z Hogwartu przetrwają Draco i Hermiona, ale może się mylę...
    Tak czy tak czekam na kolejny rozdział. Yh dałabyś radę pisać dłuższe. Może ten przed wyjazdem? Taki odrobinę dłuższy żebyśmy bardzo nie tęsknili :)

    Pozdrawiam
    Marzycielka <3

    OdpowiedzUsuń
  2. przeczytałam i jest CIEKAWA co dalej. jak na razie małoooo Dramione, ale wiadomo, że musi się rozkecić:) trzymam kciuki!
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  3. Genialnie :3 Czekam na więcej ♥
    Pozdrawiam i życzę weny,
    Mrs Black

    OdpowiedzUsuń
  4. Uwielbiam i kocham całym sercem, naprawdę! Ciekawa jestem, czy moje przeczucie do tego, kto zostanie z Hogwartu się sprawdzi. Mam cichą i małą nadzieję, że tak będzie ;) Proszę, dodaj ten rozdział jeszcze przed wyjazdem, bo inaczej uschnę z tęsknoty...

    Anastasia-tristis.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  5. Och, Ty umiesz zaciekawić czytelnika. Rozdział był przejściowy, ale tyle się w nim dowiedzieliśmy. Twoja wizja Szwecji bardzo mi się spodobała, choć muszę przyznać, że zabrakło mi troszkę opisu pogody. Za to nadrobiłaś ciekawymi opisami budynków. Jestem mocno ciekawa jak przebiegnie teoretyczna część egzaminu. Jestem jednak pewna, że nas zaskoczysz.

    OdpowiedzUsuń
  6. pewnie przejdzie ona ginny blaise i draco ha ha ha

    OdpowiedzUsuń