Troszkę mi przykro z powodu wyjątkowo małej frekwencji pod ostatnim rozdziałem, ale to opowiadanie i tak już się kończy. Właśnie teraz. :)
____________________________________________________________________
Leżała w swoim łóżku i wpatrywała się tępo w ścianę. Nie miała żadnych informacji od Draco i czekanie ją wykańczało. Zastanawiała się, gdzie teraz jest i co robi. Jak wygląda teraz jego życie. Czy jest teraz szczęśliwy? W roli Śmierciożercy, którym kiedyś pragnął zostać. Ilu ludzi zabił podczas bitwy?
Nagle drzwi do jej pokoju otworzyły się gwałtownie i stanęła w nich Ginny. Oczy miała całe we łzach, usiadła koło Hermiony i załkała.
- Co się stało? - zapytała panna Granger nieobecnym tonem.
Ginny w odpowiedzi podała jej tylko pergamin. Hermiona zaczęła czytać list.
____________________________________________________________________
Leżała w swoim łóżku i wpatrywała się tępo w ścianę. Nie miała żadnych informacji od Draco i czekanie ją wykańczało. Zastanawiała się, gdzie teraz jest i co robi. Jak wygląda teraz jego życie. Czy jest teraz szczęśliwy? W roli Śmierciożercy, którym kiedyś pragnął zostać. Ilu ludzi zabił podczas bitwy?
Nagle drzwi do jej pokoju otworzyły się gwałtownie i stanęła w nich Ginny. Oczy miała całe we łzach, usiadła koło Hermiony i załkała.
- Co się stało? - zapytała panna Granger nieobecnym tonem.
Ginny w odpowiedzi podała jej tylko pergamin. Hermiona zaczęła czytać list.
Droga Ginny,
Błagam, spróbuj mnie
zrozumieć. Odkąd pamiętam, takie życie było spełnieniem moich
marzeń. Byłem gotów umrzeć w służbie Czarnego Pana. A potem
poznałem Ciebie. To nie tak, że nie miałem wyboru, miałem, po
prostu dokonałem go zbyt wcześnie. Z tego nie można już się
wycofać. Tylko śmierć może zwolnić nas z obowiązku w jego
służbie. Nie wiem, jak dalej potoczy się moje życie, ale mam nadzieję, że nadejdą w końcu czasy, kiedy będę mógł Cię
kochać bez konsekwencji. Cokolwiek by się nie zdarzyło, ja będę
na nie czekał, będę czekał na Ciebie. Choćby miało to trwać
całe moje życie, ja wierzę, że jest dla nas szczęśliwe
zakończenie. Nie oczekuję jednak od Ciebie tego samego, zrozumiem,
jeśli ułożysz sobie życie z kimś innym. Masz do tego prawo, a ja
pogodzę się z Twoją decyzją. Błagam, uważaj na siebie, dbaj o
swoje bezpieczeństwo! Nie próbuj się ze mną kontaktować, to
niebezpieczne! Bardzo chciałbym Cię zobaczyć, ale nie mogę Cię
tak narażać. Przysięgam, że jeszcze kiedyś wszystko się ułoży
i że już zawsze będę Cię kochał.
Pozostaje jeszcze druga kwestia. Nienawidzę przekazywać złych wiadomości, ale jestem to winien Hermionie. Draco nie miał tyle szczęścia co ja. Wczoraj, podczas przeszukiwania zamku znaleźliśmy pod gruzami jego ciało. Nie wiem, jak mógłbym zapisać tutaj cały ból, jaki teraz czuję. Przekaż jej, proszę, wyrazy współczucia ode mnie. Musi być teraz silna, nadeszły ciężkie czasy. Ty z resztą też, nie pozwalaj sobie na słabość. Musicie się sobą opiekować.
Na zawsze Twój,
Pozostaje jeszcze druga kwestia. Nienawidzę przekazywać złych wiadomości, ale jestem to winien Hermionie. Draco nie miał tyle szczęścia co ja. Wczoraj, podczas przeszukiwania zamku znaleźliśmy pod gruzami jego ciało. Nie wiem, jak mógłbym zapisać tutaj cały ból, jaki teraz czuję. Przekaż jej, proszę, wyrazy współczucia ode mnie. Musi być teraz silna, nadeszły ciężkie czasy. Ty z resztą też, nie pozwalaj sobie na słabość. Musicie się sobą opiekować.
Na zawsze Twój,
B.
PS Proszę Cię, mała, nie płacz. Z opuchniętą i czerwoną twarzą nie jesteś już taka seksowna.
PS Proszę Cię, mała, nie płacz. Z opuchniętą i czerwoną twarzą nie jesteś już taka seksowna.
Miała wrażenie, że to
jakiś podły żart, że ktoś z niej okrutnie zakpił. Poczuła
wściekłość w stosunku do Blaise'a. Nagle zrobiło jej się
duszno, jakby zabrakło powietrza wokół niej. Świat zawirował. On
nie żyje... Draco nie żyje... To ty go uśmierciłaś, zabiłaś
go! Żyłby, gdyby nie ty – szeptało
coś w jej umyśle.
- To niemożliwe – szeptała do siebie.
Ginny przytuliła ją mocno, a Hermiona załkała w jej ramionach.
- Tak mi przykro – powiedziała ruda dziewczyna.
Cała drżała od emocji, które miała w sobie. To wszystko dopiero przedzierało się do jej świadomości...
- To niemożliwe – szeptała do siebie.
Ginny przytuliła ją mocno, a Hermiona załkała w jej ramionach.
- Tak mi przykro – powiedziała ruda dziewczyna.
Cała drżała od emocji, które miała w sobie. To wszystko dopiero przedzierało się do jej świadomości...
Siedziała i wpatrywała się w okno. Padał deszcz, a ona czuła, że pogoda dokładnie odzwierciedla jej samopoczucie. W jej sercu też padał deszcz, jeszcze wczoraj szalała burza, ale teraz lekko się uspokoiła. Powoli wściekłość i rozpacz ustąpiły miejsca pustce.
- Hermiono, musisz w końcu stąd wyjść – usłyszała obok siebie cichy głos Ginny.
Panna Granger nawet nie zauważyła nadejścia przyjaciółki. Zbyt zajęta własnymi myślami, wyłączyła się na świat.
- Nie, wolałabym tu zostać – powiedziała z pewnym opóźnieniem, wpatrując się w krople deszczu spływające po szybie.
- Nie możesz zamykać się tak w sobie, martwię się – szeptała, jakby nie chciała spłoszyć jej żadnym głośniejszym dźwiękiem.
- Powinnaś być silna, Draco nie chciałby...
- Przestań, nie mów nic więcej – Hermiona nagle spojrzała prosto na nią. - Zabiłam go, rozumiesz? Skazałam na śmierć. Nigdy sobie tego nie wybaczę, nigdy.
- Daj spokój, nie myśl tak! To nie twoja wina, rozumiesz? Nic nie mogłaś zrobić!
- Mogłam, mogłam uciec razem z nim! Żyłby, gdybym to zrobiła!
- Wymagał od ciebie zbyt wiele – Ginny mówiła spokojnie, ale w jej oczach Hermiona widziała gniew.
- Proszę, wyjdź – wyszeptała. - Chcę zostać sama.
Ginny odsunęła się od niej gwałtownie. Lekko poczerwieniała ze złości i ruszyła w stronę drzwi. Odwrócił się jeszcze tylko na chwilę.
- Wyobraź sobie, że nie tylko ty masz ciężko, Blaise nie dał już żadnego znaku znaku życia, nie wiem, co się z nim dzieje... – warknęła i wyszła, wściekle trzaskając drzwiami.
Wreszcie została sama. Upragniona, niczym niezmącona cisza... I jej myśli, wspomnienia. Nie chciała płakać, nie mogła. W jej wnętrzu panowała pustka, a oczy były suche. Wszystkie łzy wypłakała już dawno. Wyciągnęła z biurka małe, niebieskie pudełeczko i otworzyła je zaklęciem. Przez chwilę wpatrywała się w łańcuszek z zawieszką w kształcie gwiazdki, ale odłożyła go szybko, kiedy w jej oczach pojawiły się jednak jakieś łzy. Wzięła z szuflady małą, niebieską karteczkę i sięgnęła po pióro. Od jego śmierci robiła to codziennie. Pisała do niego krótki liścik, zawierała w nim wszystkie swoje uczucia. Chociaż przez tę chwilę mogła poczuć, że znów jest obok niej. Później chowała go do pudełeczka i zabezpieczała je zaklęciem. Tak było też tym razem. Atrament rozmazywał się od jej łez. Później znów wpatrywała się otępiała w okno. Bardzo chciała sobie w końcu z tym poradzić, ale czuła, jakby to było niesprawiedliwe w stosunku do niego. Jak mogła żyć normalnie, skoro jego tu nie było? Jej serce było w strzępach, a umysł nie pracował tak szybko. Rozpadała się na drobne kawałeczki dzień za dniem. Pogrążyła się w swoim cierpieniu. Bólu miłości. Miłości, której nigdy nie wyznała.
________________________________________________
Czas na trochę podziękowań.
Dziękuję Msr Black, która była ze mną od samego początku i myślę, że gdyby nie jej komentarze, poddałabym się na samym początku.
Dziękuję Lorze, która jest wyjątkowo sympatyczną i otwartą osobą, za wszystkie rozmowy.
Dziękuję Vanilli, za tyle miłych słów i za to, że potafiła mnie zmobilizować do działania.
Dziękuję Tsuki i Małej Mi za tyle miłych słów.
Dziękuję Pannie Nieporozumienie i Sije, wasze wyczerpujące komentarze zawsze były dla mnie ogromną motywacją.
Dziękuję angusie, gdyby nie jej komentarz pod prologiem i pierwszym rozdziałem, nie pisałbym dalej.
Dziękuję też Didim, Layls, Katarzynie, Olivi, Nikicie i wszystkim, których nie wymieniłam.
Za kilka dni pojawi się na tym blogu miniaturka opisująca dalsze życie Hermiony. Nie pasowała mi do prologu, bo ma trochę inną formę. W tej notce będzie też ważna informacja dotycząca mojego nowego opowiadania.
Proszę, aby każdy, kto czytał to opowiadanie zostawił po obie komentarz z choćby jednym słowem, żebym wiedziała, ilu was było. Anonimki, czas się ujawnić :)